Jeszcze kilka lat temu cyberbezpieczeństwo w klinikach medycznych i gabinetach beauty było często traktowane wyłącznie jako „problem informatyczny”. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Ataki ransomware, wycieki dokumentacji medycznej i kradzieże danych pacjentów stały się jednym z największych ryzyk dla branży healthcare na świecie.
Problem dotyczy już nie tylko dużych szpitali. Coraz częściej celem cyberataków stają się:
- kliniki medycyny estetycznej,
- gabinety kosmetologiczne,
- placówki wellness,
- prywatne kliniki premium,
- oraz małe praktyki medyczne.
Dlaczego? Bo przechowują dane, które dla cyberprzestępców mają ogromną wartość.
Dane pacjenta są dziś „walutą”
Dokumentacja medyczna zawiera nie tylko imię i nazwisko czy numer telefonu. Bardzo często obejmuje:
- informacje o stanie zdrowia,
- zdjęcia pacjentów,
- historię zabiegów,
- wyniki badań,
- dane płatnicze,
- a czasem również skany dokumentów tożsamości.
Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa wskazują, że sektor ochrony zdrowia pozostaje obecnie najczęściej atakowaną branżą na świecie. Koszt pojedynczego wycieku danych medycznych należy natomiast do najwyższych spośród wszystkich sektorów gospodarki.
W praktyce cyberatak może oznaczać nie tylko utratę danych, ale również:
- paraliż działania kliniki,
- odwoływanie wizyt,
- utratę dokumentacji,
- problemy z rozliczeniami,
- odpowiedzialność wobec pacjentów,
- a także poważny kryzys wizerunkowy.
Ransomware — największe zagrożenie dla medycyny
Największym problemem ostatnich lat stały się ataki ransomware. Polegają one na zablokowaniu dostępu do systemów i żądaniu okupu za odzyskanie danych. Coraz częściej cyberprzestępcy nie tylko szyfrują dokumentację, ale wcześniej ją kopiują i grożą publikacją danych pacjentów w internecie.
Na świecie dochodziło już do sytuacji, w których cyberataki wymuszały:
- odwoływanie zabiegów,
- przekierowywanie pacjentów,
- przejście na papierową dokumentację,
- a nawet czasowe zamykanie placówek.
To pokazuje, że cyberbezpieczeństwo przestało być wyłącznie problemem działu IT. Dziś coraz częściej mówi się o nim jako o elemencie bezpieczeństwa pacjenta.
Branża beauty i wellness często nie ma procedur
W gabinetach beauty oraz klinikach medycyny estetycznej problem wygląda szczególnie poważnie, ponieważ wiele podmiotów rozwijało się bardzo dynamicznie — szybciej niż ich procedury bezpieczeństwa.
W praktyce nadal często spotyka się sytuacje, w których:
- dokumentacja klientów znajduje się na prywatnych telefonach,
- zdjęcia „przed i po” są przesyłane przez komunikatory,
- pracownicy mają pełny dostęp do danych wszystkich klientów,
- hasła są współdzielone,
- a dane przechowywane są w prywatnych chmurach lub na niezabezpieczonych dyskach.
To właśnie takie codzienne praktyki najczęściej tworzą największe ryzyko.
AI i chmura — nowe możliwości, ale też nowe zagrożenia
Coraz więcej klinik korzysta dziś z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji:
- systemów analizujących zdjęcia pacjentów,
- automatycznych asystentów,
- chatbotów,
- czy narzędzi do prowadzenia dokumentacji.
Jednocześnie dane medyczne coraz częściej trafiają do rozwiązań chmurowych i zewnętrznych aplikacji. Eksperci zwracają uwagę, że rozwój AI oraz usług cloud computing zwiększa ryzyko nieautoryzowanego dostępu do danych, szczególnie jeśli placówka nie kontroluje dokładnie, gdzie i w jaki sposób informacje są przechowywane.
W praktyce problemem może być już samo przesyłanie zdjęć pacjentów do aplikacji analizujących wygląd skóry lub efekty zabiegów.
RODO to dopiero początek
Wiele placówek nadal postrzega ochronę danych głównie przez pryzmat RODO i obowiązku posiadania dokumentów. Tymczasem współczesne cyberzagrożenia wykraczają znacznie dalej.
Nawet najlepsza dokumentacja nie ochroni kliniki, jeśli:
- personel korzysta z niezabezpieczonych urządzeń,
- brakuje procedur dostępu do danych,
- nie wykonuje się kopii zapasowych,
- lub pracownicy nie są szkoleni z podstaw cyberbezpieczeństwa.
Co istotne, źródłem problemu bardzo często nie jest zaawansowany atak hakerski, ale zwykły błąd człowieka — kliknięcie w fałszywy link, wysłanie danych na zły adres albo zgubienie telefonu z dokumentacją klientów.
Co warto wdrożyć już teraz?
Dla wielu klinik i gabinetów pierwszym krokiem nie musi być kosztowna rewolucja technologiczna. Znacznie większe znaczenie mają często podstawowe procedury bezpieczeństwa:
- ograniczenie dostępu pracowników do danych,
- oddzielne loginy i hasła,
- regularne kopie zapasowe,
- szyfrowanie urządzeń,
- zakaz przechowywania dokumentacji na prywatnych telefonach,
- oraz szkolenia personelu.
Coraz większe znaczenie ma również weryfikacja zewnętrznych dostawców systemów rezerwacyjnych, aplikacji medycznych i narzędzi AI.
Cyberbezpieczeństwo staje się elementem profesjonalizmu
Jeszcze niedawno pacjenci zwracali uwagę głównie na efekty zabiegów, standard kliniki czy obecność w social mediach. Dziś coraz większe znaczenie ma również bezpieczeństwo danych.
W świecie, w którym dokumentacja medyczna, zdjęcia pacjentów i komunikacja online stały się codziennością, cyberbezpieczeństwo zaczyna być jednym z podstawowych elementów profesjonalnego prowadzenia działalności medycznej i beauty.
Dla branży wellness, medycyny estetycznej i healthcare najbliższe lata będą prawdopodobnie czasem dalszego zaostrzania standardów ochrony danych. W praktyce może się więc okazać, że dobrze przygotowane procedury cyberbezpieczeństwa będą równie ważne jak odpowiednia dokumentacja medyczna czy zgody pacjentów.
